środa, 3 sierpnia 2011
Na dzień dobry, czyli rozeznanie
Jeśli chodzi o moje doświadczenia z rosyjską literaturą to można by rzec, że "jakieś tam są" i "coś się czytało"; tego "cosia" jest nawet całkiem sporo, chociaż niektóre pozycje były czytane tak dawno temu, że ledwie je pamiętam. Mówiąc krótko: sporo za mną, więcej przede mną, co niewątpliwie cieszy.
Moje plany czytelnicze (najbliższe):
F. Dostojewski Biesy
F. Dostojewski Idiota
L. Tołstoj Wojna i pokój
L. Tołstoj Anna Karenina
M. Lermontow Bohater naszych czasów
V. Nabokov Lolita
B. Pasternak Doktor Żywago
Zbiór opowiadań pisarzy rosyjskich Królowa pocałunków. Opowiadania o miłości.
"Anna Karenina" Lew Tołstoj + audiobook w wykonaniu Anny Polony
No dobra, poszłam na łatwiznę. Z racji kiepskiego wydania i bardzo małej czcionki kupiłam audiobooka. Tym sposobem zakochałam się w głosie Anny Polony. Nie wiem co mnie bardziej urzekło, treść powieści? czy wykonanie? Trzeci nieszczęśliwy związek to rodzinna brata Anny-Stiepana Obłońskiego i jego żony Dolly. Dawno wygasło uczucie ich łączące. Dolly z trudem dochodzi do siebie po licznych porodach, Stiepan jest nią znudzony i szuka nowych atrakcji. Ona wybacza mu najpierw pierwszą zdradę ze względu na dzieci i trwają dalej uschłym małżeństwie z przyzwyczajenia oraz konwenanse. Potem Dolly zdradzana już regularnie nie ma siły i zdrowia, aby się temu przeciwstawić.
Trzy kobiety i trzy odmienne postawy. Anna spragniona namiętnego uczucia poświęca wszystko, aby zaznać odrobiny szczęścia. Kitty trochę niedojrzała zarówno do miłości jak i małżeństwa, trochę "puściutka", lubiąca bale, tak naprawdę sama nie potrafiła się zdecydować, kogo chce za męża i liczyła na to, aby ktoś nią pokierował. Natomiast Dolly znosi wszystkie zdrady męża, ale nie tylko ze względu na dzieci, ale też dla własnej wygody. Po prostu nie wyobraża sobie innego życia, dlatego na wszystko przytakuje. Dla nich wszystkich życie rodzinne było źródłem cierpień.
Mężczyźni też prezentują odmienne postawy. Dla Karenina- męża Anny - liczy się bardzo opinia ludzi. Szanowany, pobożny, błyskotliwy, inteligentny, o wysokich zasadach moralnych, zajmuje bardzo wysoką funkcję państwową. Lubi z żoną pokazywać się na bankietach, balach, przepiera go duma, że jest piękna i budzi zachwyt na salonach, ale tak naprawdę Anna jest mu obojętna i nawet zaakceptowałby jej romans, gdyby nic nie zauważono w towarzystwie.
Recenzja też u mnie Zapraszam
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
"Pułapka na sponsora" Tatiany Polakowej
![]() |
| Tatiana Polakowa |
A wszystko zaczęło się od napisanego kryminału, który należałoby wydać, a więc znaleźć sponsora. Dziwnym zbiegiem okoliczności zaczyna wokół niego dziać się coś niedobrego, wywołuje niezdrowe zainteresowanie, a nawet dochodzi do zejścia paru osób. Morderstwo w domu z kolumnami Anfisy jest zbyt blisko życia. Kobiety są zmuszone w imię własnego bezpieczeństwa zainteresować się związkami fabuły ze światem wokół nich.Podsumowanie pierwszego roku wyzwania
niedziela, 24 lipca 2011
Goła pionierka
piątek, 22 lipca 2011
"Wycieczka na tamten świat" Anna i Sergiej Litwinowie
Tania - 25-letnia pracownica agencji reklamownej, od 15 roku życia uprawia spadochroniarstwo, piękna, pewna siebie i świadoma własnej urody, co bez skrupułów wykorzystuje, lubi wygodę i komfort, dlatego wybiera bogatych cudzoziemców, aby korzystać z życia i przy tym dobrze się bawić. Igor - 31-letni bardzo inteligenty moskwianin, posiada doskonałą pamięć matematyczną, z której umiejętnie korzysta grając w karty, nie jest jednak oszustem, polega tylko na własnych zdolnościach i talencie. Dima - 25-letni dziennikarz, ambitny i wciąż szukających ciekawych tematów, dostaje zlecenie, aby napisać tekst o grupie spadochroniarskiej, wcielając się oczywiście w jednego z nich.
Pościgi, ucieczki, Russian mafia, strzelanina, adrenalina, rosnące napięcie, porwanie wszytko to można znaleźć w tej powieści. Tak jak w dobrym amerykańskim filmie sensacyjnym
Bardzo zabawna fabuła, podszyta tajemniczą historią o drogocennym brylancie z końca XVIII wieku, wartka, wręcz dynamiczna akcja, nie ma tu miejsca na roztrząsanie decyzji, dylematy morale, wszystko dzieje tu się bardzo szybko. Kreacja bohaterów jest wyrazista, lecz nieskomplikowana. Mnie najbardziej podobał się Igor. Lubię takich bohaterów, którzy powoli odkrywają karty, są trochę niedostępni, a z drugiej strony pociągający.
poniedziałek, 18 lipca 2011
Biada fałszywym prorokom. "Pelagia i czerwony kogut" Boris Akunin
Niegdyś pianie koguta budziło całe wsie i małe mieściny. Oznajmiało, tym samym, że oto nastał nowy dzień, iż czas na rozpoczęcie codziennych, gospodarskich czynności.Dzisiaj koguta możemy zobaczyć tylko w tradycyjnych wiejskich zagrodach, czy na nowoczesnych farmach. Raczej nie budzi już ludzi ze snu i nie obwieszcza nadejścia świtu, czy początku dnia pracy.
Czasami podczas podróży po zapomnianych zakamarkach naszego kraju drogę przebiegnie nam nie tylko czarny kot, ale też dostojny, czerwony kogut, który w żadnej mierze nie wygląda na zwierzę niezwykłe, a wydaje się po prostu nadzwyczaj pospolity.
A jednak kogut ma ponoć wielką moc. Nie tylko potrafi bezbłędnie znaleźć drogę i wyprowadzić z ciemnego, krętego labiryntu lub ogromnej jaskini, lecz może także przyczynić się do przeniesienia człowieka, zarówno w czasie, jak i przestrzeni. Ponadto to przecież takie miłe stworzenie...
Co łączy kogucią moc z rudowłosą czernicą? Jak siostra Pelagia wyjdzie z kolejnych tarapatów?
By przeczytać ciąg dalszy recenzji zapraszam na mojego bloga.
czwartek, 14 lipca 2011
Mikołaj Gogol - Martwe dusze
niedziela, 3 lipca 2011
"Długi marsz" - Sławomir Rawicz

Nic nowego pewnie nie napiszę o "Długim marszu". O historii "wielkiej ucieczki" z sowieckiego łagru po ekranizacji Petera Weira słyszeli już chyba wszyscy. Wiele ciekawych informacji znajdziecie na blogu "Fotel przy kominku", między innymi o historii powstania książki, autor bloga zadał sobie również sporo trudu w zestawieniu głosów krytycznych dotyczących książki (min. dotyczącej autentyczności opisywanej historii) i bezlitośnie się z nimi rozprawił:).
Moim zdaniem największą jej zaletą jest wciągająca historia (która zaowocowała ekranizacją i 20 milionami sprzedanych egzemplarzy na świecie) w połączeniu z faktem, że opowiada o reżimie komunistycznym. Popularnych historii odsłaniających ciemne strony faszyzmu jest sporo. Działalność partii faszystowskich jest w wielu państwach zakazana. Tymczasem jeśli chodzi o komunizm - mamy koszulki z Che Guevarą, pielgrzymki noblistów do Fidela, a literatury łagrowej jakoś nikt nie ekranizuje. Tymczasem "Długi marsz" w skondensowany sposób przekazuje spory ładunek informacji o archipelagu "Gułag". Zaawansowani znawcy tematu zapewne wzruszą tylko ramionami. Ilu jest jednak takich na Zachodzie?
W czasach, gdy ja chodziłam do liceum, w programie był jeszcze "Inny świat" Herlinga-Grudzińskiego. Czy chyłkiem nie opuścił listy lektur albo nie został przycięty do kilku fragmentów? Czy za kilka lat w szkole w ogóle będzie się można dowiedzieć czegokolwiek na temat patologii systemu komunistycznego?
Na wszelki wypadek warto się zatem zaopatrzyć w egzemplarz "Długiego marszu". Książka zresztą świetnie się nadaje na prezent. Podarowana zazwyczaj nie kurzy się na półce, lecz jest czytana przez kilka osób.
Błogosławieni cisi mnisi. "Pelagia i czarny mnich" Boris Akunin
W języku łacińskim oznacza "miejsce zamknięte".I faktycznie takim jest - otoczony murem, masywny, schowany w odosobnieniu, całkowicie wyizolowany oraz samowystarczalny.
Klasztor chrześcijański w dzisiejszych czasach nie różni się znacznie od tych dawniejszych, klasycznych zespołów klasztornych, które powstawały choćby w średniowieczu.
Ale wyraźnie widać, iż obecnie staje się coraz bardziej otwarty, wychodzi do ludzi starając się pomóc w rozwiązaniu ich problemów i nie chowa się już, jak niegdyś, w cieniu.
W dalszym ciągu jednak chcący zamieszkać w klasztornych murach muszą wyrzec się życia rodzinnego, przyjąć surowe zasady tam panujące, łącznie z zachowaniem tajemnicy życia w klauzurze.
Tej zagadkowej aurze sprzyja fakt, iż architektura większości klasztorów, szczególnie tych w obrządku typowo wschodnim, bądź prawosławnym, przywodzi na myśl twierdze obronne - wysokie, grube mury, niewielkie okna, zamknięty teren, usytuowanie na wzgórzu, skale, czy nawet na wyspie.
Nowy Ararat pod względem dostępności nie wyróżnia się na tle innych prawosławnych monastyrów - położony jest bowiem na jednej z wysp Jeziora Modrego, co pozwala oczywiście na całkowite odosobnienie. Ale Ararat wcale nie chce się izolować.
W tym rosyjskim zespole klasztornym, zarządzanym przez przedsiębiorczego Witalisa II, obok tradycyjnych kościołów prawosławnych znajdziemy pensjonaty oraz hotele dla grzecznych i porządnych pątniczek, zaś niemalże na każdym rogu możemy napotkać warsztaty rzemieślnicze prowadzone przez mnichów. Jest tu także port, do którego niemal codziennie przybija prom pełen rządnych zwiedzania i oczywiście wyciszenia się pielgrzymów. Po ulicach chodzą dostojne damy ubrane według najnowszej mody, pod rękę z przystojnymi i kulturalnymi dżentelmenami, ale można spotkać też bardzo nietypowych indywidualistów, którzy znienacka napadają na nas w porcie i wygadują przedziwne rzeczy, albo zagadują podczas spaceru brzegiem morza i dzielą się z nami swoimi przygnębiającymi oraz nużącymi refleksjami.
Niewątpliwie wydadzą się nam ekscentrykami, może nawet wariatami, a są po prostu pacjentami znajdującego się na wyspie szpitala psychiatrycznego doktora Korowina.
I to wszystko, ta cała mieszanka różnorodnych ludzi, nie pasujących do krajobrazów klasztornych, aury dziwaczności i paradoksu to właśnie cały świętobliwy nowoararacki monastyr, pamiętający jeszcze czasy świętego Wasiliska.
Ciąg dalszy recenzji na moim blogu.
poniedziałek, 27 czerwca 2011
"Kyś" Tatiana Tołstoj

Powieść jest przesiąknięta symboliką i aluzjami. Tołstoj zaczęła pisać „Kysia” w 1986 roku, choć jak sama twierdzi, nie jest to tylko odpowiedź na katastrofę w Czarnobylu, a na skutki rewolucji październikowej. Takie rozliczenie się z historią, Rosją, Rosjanami w bardzo satyrycznym ujęciu. Gratuluję autorce przede wszystkim odwagi i kunsztu każdego słowa. Wszystko to bowiem napisane jest stylem ludowo-archaicznym, ze słowami użytymi w pierwotnym znaczeniu. Tudzież słowa uznania dla tłumacza. Jest tu również nutka polskości, przywołane zostają nazwiska polskich pisarzy i poetów, tytuły dzieł, wierszy np. "Rzepka" Juliana Tuwima.
Recenzja też u mnie Zaraszam
środa, 22 czerwca 2011
Biała gorączka, Jacek Hugo-Bader

Zapraszam na mój blog.
sobota, 18 czerwca 2011
Szczęśliwi, którzy łakną sprawiedliwości. "Pelagia i biały buldog" Boris Akunin
Dziewiętnastowieczna Rosja była niewątpliwie państwem bogatym, rozległymi coraz bardziej nowoczesnym. Na petersburskich i moskiewskich salonach w rytm najpopularniejszych melodii tamtych lat podrygiwali młodzi i starzy, bez wyjątku zamożni, Rosjanie ubrani według najświeższych trendów rodem z Europy Zachodniej - z francuskich oraz włoskich domów mody. Niekiedy domy wpływowych mieszczan zaszczycało swoją obecnością typowo kosmopolityczne towarzystwo - wzbogacone o Włochów, Francuzów, Brytyjczyków, Niemców. Wszyscy bez wyjątku rozprawiali o polityce, przede wszystkim polityce imperialnej, ale też o coraz większym ekspansyjnym apetycie kolejnych carów. Z pewnością pogardę w stałych bywalcach wzbudzały opowieści o coraz bardziej rozrastających się ruchach chłopskich, okraszone brakiem wiary w problemy społeczne, które nie mogły przecież dotkliwie nękać tak poważnej państwowości, jak rosyjska.
W tym samym czasie, gdy w miastach uciechom, zabawom i poważnym dysputom nie było końca, prowincja, szczególnie zawołżańska, żyła spokojnie, idąc miarowym rytmem, bez zbędnych ekscytacji przyjmowała miejskie nowinki. Z niewielkimi wyjątkami.
Najbardziej emocjonującą wiadomością ostatnich dni, która obiegła domy najważniejszych Zawołżan - podprokuratora Matwieja Bedryczowskiego, policmajstra Feliksa Lagrande oraz samego gubernatora Antoniego von Hagenau - a nade wszystko poruszyła ich szanowne i bardzo wpływowe małżonki, był fakt przybycia do guberni inspekcji Świątobliwego Synodu - instytucji czuwającej nad ochroną wiary prawosławnej, prawdziwej rosyjskiej inkwizycji.
Ciąg dalszy recenzji na moim blogu.
niedziela, 12 czerwca 2011
Dzeciństwo, lata chłopięce, młodość

Dzieciństwo, lata chłopięce, młodość, Lew Tołstoj, czyta Piotr Gasparski
Po tylu utworach Tołstoja przyszedł czas na jego powieściowy debiut. "Dzieciństwo, lata chłopięce, młodość" to pierwszy tom, który oczywiście nie wyczerpuje tematu i bogactwa życia pisarza, który posiłkował się charakterami i wydarzeniami z życia wziętymi. Jednak ja po drugi tom raczej nie sięgnę. Powiem szczerze, że nie przebrnęłabym przez to gdyby to nie był audiobook. Albo mam już przesyt Tołstoja albo wyjątkowo nudziła mnie ta książka.
SMIETANKA LITERACKA
wtorek, 7 czerwca 2011
Sonata kreutzerowska
Z przeczytanych ostatnio przeze mnie książek autorstwa Lwa Tołstoja to rozbudowane opowiadanie najmniej mi się podobało, stanowczo, pisarz lepiej się dla mnie sprawdza w formach dłuższych. Akcja toczy się w czasie jednej nocy, w pociągu, pasażerowie nawiązują przypadkową rozmowę, której tematem są kobiety i co za tym idzie małżeństwo, miłość itd. Każdy ochoczo wygłasza własne opinie, gdy do rozmowy wtrąca się przybysz i z rozbrajającą szczerością wyznaje, iż zabił swą żonę. Po tej dość szczególnej konfesji doszło do znacznej konsternacji w towarzystwie i tylko jeden śmiałek pozostał by wysłuchać historii Pozdnyszewa. Wcale im się nie dziwię, gdyby ktoś dosiadł się do mnie w przedziale i zaczął opowiadać jak ukatrupił swą połowicę od razu bym uciekła. I tak bohaterowie "Sonaty Kreutzerowskiej" jadą sobie pociągiem, mrok zapada, świece płoną, a szaleniec odkrywa przed nieznajomym swą duszę.
c.d. SMIETANKA LITERACKA
niedziela, 29 maja 2011
Zmartwychwstanie
Jakoś uczepiłam się tego Tołstoja, ale to dlatego, że naprawdę mnie wciągnął, jest coś takiego w jego literaturze, co pozwala zagłębić się spokojnie w jego powieść, jak w stary, wysłużony, ale niezmiernie wygodny fotel. "Zmartwychwstanie" mimo dość nagminnego tonu moralizatorskiego w podtekstach, też mnie właściwie nie zawiodło. Książka wydana po raz pierwszy w 1899 r., czyli jeszcze w XIX wieku była pierwszą powieścią po 25 latach "milczenia" (w ym okresie wydawał jedynie krótsze formy prozatorskie) i oczywiście z niecierpliwością oczekiwaną. Ba, sam pisarz stwierdził, że lepszą niż "Wojna i pokój" czy "Anna Karenina", no mogłabym się tu z nim pokłócić.
c.d. SMIETANKA LITERACKA
sobota, 28 maja 2011
Trzydziesty piąty i później
piątek, 20 maja 2011
"Zapiski Oficera Armii Czerwonej" - Sergiusz Piasecki

"Noc była czarna jak sumienie faszysty" - już pierwsze zdanie zapisków wydało mi się znajome. Nic dziwnego, jak się okazało trafiłam na książkę kultową. Pokolenia czytelników mogły pośmiać się z ignorancji Miszki Zubowa "oficera i konsomolca", mistrza sowieckiej nowomowy. Do lat 80-tych był to jednak śmiech nielegalny (wielu zapoznawało się z książką w formie bibuły), a do dziś jest mocno podszyty niepokojem. Przezabawne perypetie Miszki - kolekcjonera zegarków, wielbiciela sowieckiej kultury (a zwłaszcza jej najdoskonalszej emanacji- woszebijek*) oraz Józefa Stalina), na Dzikim Zachodzie mają swoje drugie dno - a jest nim los tych, którzy mieli pecha się z nim zetknąć. Zupełnie czasem przypadkowe kontakty z nim groziły uszkodzeniami ciała, zaprzyjaźnienie się i obdarzenie zaufaniem - utratą życia. Piasecki pokazuje, że spustoszenia dokonane w człowieku przez system totalitarny są nieodwracalne. Pustkę da się wypełnić tylko strachem i nienawiścią. A Miszka, na początku lektury przypominający humanoida, mimo wysiłków ludzi, z którymi się zetknie, nie zamieni się z powrotem w człowieka.
Książka jednocześnie zabawna (w czasie lektury trudno się powstrzymać, żeby nie zacząć się porozumiewać z otoczeniem za pomocą nowomowy (jak w tym przykładzie)) i ciężka. Pozostawia z niewesołymi refleksjami historycznymi i niestety także współczesnymi. Czy aby na pewno sami jesteśmy bowiem spadkobiercami opisanych przez Piaseckiego Polaków, czy może jednak więcej w nas Miszy Zubowa?
* woszebijka- odwszalnia
Opublikowane także na moim blogu.
czwartek, 19 maja 2011
Wojna i pokój

Wojna i pokój, Lew Tołstoj, PIW, 1984
Zdopingowana przez kochającą powieści historyczne babcię, "Wojnę i pokój" przeczytałam już dawno, dawno temu. Teraz, po latach dopatrzyłam się w niej paru motywów i symboli, których oczywiście wcześniej nie miałam szans zauważyć, no i nie czytałam już dla poznania samej treści. To co rzuciło mi się od razu w oczy to nieskończone pokłady ironii rosyjskiego pisarza i jego dystansu. Nie raz czytając któryś z tomów uśmiechałam się do siebie pod nosem, nie chodzi tu o jakieś otwarte żarty ze strony autora, ale delikatną ironię tkwiącą w treści, subtelnym komizmie sytuacji, ledwo uchwytnym w wypowiedziach bohaterów.
c.d. SMIETANKA LITERACKA
niedziela, 15 maja 2011
Kolor: czerwień. Zapach: czerwień
sobota, 14 maja 2011
Nefrytowy różaniec, Boris Akunin

Do lektury całości recenzji zapraszam na mój blog.
czwartek, 12 maja 2011
Anna Karenina
Z "Anną Kareniną" mierzyłam się już kiedyś w liceum, więc wystarczająco dużo wody upłynęło by zrobić to jeszcze raz. Stwierdziłam, że człowiek bogatszy w doświadczenia wyciągnie już inne wnioski niż kiedyś. Nie będę więc opisywać treści dwutomowej powieści tylko od razu przejdę do wniosków tłukących mi się po głowie.
C. D. SMIETANKA LITERACKA
wtorek, 3 maja 2011
Dzieci Arbatu
piątek, 22 kwietnia 2011
W rajskiej dolinie wśród zielska, Jacek Hugo-Bader
![]() |
| Jacek Hugo-Bader |
czwartek, 21 kwietnia 2011
Wyspa Kanibali, Nicolas Werth

Znak literanova, 2011
Liczba stron: 290
Lata trzydzieste w Związku Radzieckim przebiegały bardzo burzliwie. Wpływ na procesy społeczne wówczas zachodzące miała przede wszystkim polityka Stalina narzucająca rolnikom powszechną kolektywizację, wysokie normy produkcji przekraczające ich możliwości oraz proces oczyszczania dużych miast z "elementów zdeklasowanych i szkodliwych społecznie". Kto zaliczał się do tego niechlubnego grona? Przede wszystkim tzw. kułacy, którzy wywodzili się głównie z byłych posiadaczy ziemskich, osoby zajmujące się handlem, osoby bez stałego meldunku, byli przestępcy, włóczędzy, żebracy. Wszystkie te osoby przymusowo wywożone były na tereny Syberii, by osiedlać nieprzyjazne okolice. Nie trzeba dodawać chyba, iż tak ogromne przedsięwzięcie było skazane na porażkę.
Całość na blogu Agaczyta
czwartek, 14 kwietnia 2011
Biała gorączka, Jacek Hugo-Bader
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
"Kyś" Tatiana Tołstoj
To jest dopiero książka!
Nastąpił Wybuch. Nie wiemy dokładnie, na czym polegał, co było jego przyczyną. Nieważne. Wiemy za to, jak wygląda rzeczywistość jakieś dwieście lat po katastrofie. Ludzkość bardzo znacznie cofnęła się w rozwoju. Na miejscu Moskwy znajduje się duża, prymitywna osada. Ludzie mają różnorakie effekty – jednemu przypadły ogromne pazury u nóg, inny ma trochę za dużo palców u rąk, ktoś jest cały pokryty kogucimi grzebieniami, inszy z kolei posiada ogon. Wśród nich żyją Dawni – ludzie, którzy urodzili się jeszcze przed Wybuchem. Ich effektem jest to, że się nie starzeją.
Ciąg dalszy tutaj.
niedziela, 10 kwietnia 2011
Vladimir Nabokov, Przezroczyste przedmioty.
okładka twarda
cd na blogu SŁOWEM MALOWANE
czwartek, 7 kwietnia 2011
Kochanek śmierci

Kochanek śmierci (Lubownica smerti), Borys Akunin, Świat Książki, Warszawa 2004
To moje drugie spotkanie z Erastem Fandorinem i można powiedzieć, że bardzo udane, obiecuję sobie kolejne. Jednak w tej książce to nie on jest wodzirejem akcji, ale Sieńka Skorik, można powiedzieć, że dziecko ulicy. Sierota ten trafił pod niewłaściwe skrzydła i trochę zboczył ze ścieżek edukacji na Chitrowkę, złodziejską dzielnicę, która nie cieszy się dobrą sławą. Tam zamieszkują pretendenci do tytułu króla złodziei, prostytutki, największa biedota i inne tzw. męty społeczne. Jednym słowem szanujący się obywatel nie zapuszcza się tam na wieczorną przechadzkę.
c.d. SMIETANKA LITERACKA
Karina Pjankowa: Z miłości do prawdy
![]() | Informacje ogólne |
Recenzja tutaj
środa, 6 kwietnia 2011
Miłość na całe życie
Jeździec miedziany, Paullina Simons
![]() |
| Paullina Simons |
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
"Kochanka śmierci"- Boris Akunin

"Kochance śmierci" Borisa Akunina kiedyś poświęciłabym pewnie dłuższą notkę. Jednak ta część cyklu o Eraście Fandorinie (moskiewskim śledczym z przełomu XIX i XX wieku), jest albo słabsza, albo Akunin już mi się przejadł. Tym razem śledztwo dotyczy klubu samobójców, jednak zanim Fandorin rozgryzie sprawę, niemal wszyscy zdążą się pozabijać - cóż, najwyrażniej obniżka formy. Plusem była dla mnie tylko postać Kolombiny- osiemnastoletniej nihilistki, która w głębi duszy wciąż pozostała rezolutną Maszą z Syberii i zupełnie nie daje się skłonić do popełnienia samobójstwa.
Nie podobało mi się również to, że nadmiernie wyszły na wierzch polityczne sympatie autora, niektóre złote myśli świetnie by pasowały do materiałów propagandowych partii "Jedna Rosja". Ogólnie- książka raczej dla zdecydowanych fanów Akunina.
Tekst opublikowany także na moim blogu.















