sobota, 5 maja 2012
Wieniamin Kawierin, “Werlioka”
poniedziałek, 14 listopada 2011
Fiodor Dostojewski, "Biesy"

Jeślibym miała opisać wrażenie, jakie proza Fiodora Dostojewskiego we mnie budzi, przy pomocy jakiegoś obrazu, byłby to obraz ludzi, którzy biegną dokądś w gorączkowym pośpiechu, zatrzymują się w pół kroku, zawracają i biegną w przeciwnym kierunku. Rozmawiają chaotycznie, poszarpanymi zdaniami. Zewnętrzna teatralność jest wyrazem ich wewnętrznej prawdy, powierzchowna śmieszność pokrywa głęboki tragizm. Od szaleńczej trzeźwości do trzeźwego szaleństwa i z powrotem. W bohaterach migoce coś odpychająco-intrygującego, przykrego i ujmującego jednocześnie. Na poczatku powieści poznajemy Stiepana Trofimowicza Wierchowieńskiego, niespełnionego twórcę, przedstawiciela postępowej inteligencji rosyjskiej. Dużo w nim rysów komicznych i nieporadności myśliciela, który rozsupłuje największe zagadki bytu, a zupełnie nie potrafi zadbać o przyziemne sprawy. Do swojej apodyktycznej przyjaciółki, Warwary Pietrowny, pisze nawet dwa listy dziennie, czego się potem okrutnie wstydzi. Piotr Wierchowieński, syn Stiepana, i Nikołaj Stawrogin, syn Warwary, tworzą już inne pokolenie.
W Rosji nastają niebezpieczne czasy, narasta opozycja wobec władzy carskiej, ożywają groźne ideologie. Impulsem do napisania „Biesów” stała się ujawniona w 1869 roku afera Siergieja Nieczajewa. Stwarzał on wrażenie, że posiada międzynarodowe kontakty rewolucyjne i wie o istnieniu rozbudowanej konspiracyjnej siatki w Rosji, a następnie popchnął kilku spiskowców do zamordowania kolegi (posądzonego o zamiar zdrady). W „Biesach” działaniami rewolucyjnymi kieruje Piotr Wierchowieński, cyniczny zapaleniec, który zakłada w mieście kółko działaczy. Wszystko jest tajne, niedopowiedziane, uczestnicy wierzą, że są trybikiem machiny, komórką w nieskończonej sieci innych komórek. Wymaga się od nich ślepego posłuchu wobec centrali, tym groźniejszej, im bardziej niknącej w grze nieporozumień i przypuszczeń.
Ciąg dalszy na blogu.
piątek, 21 października 2011
Lew Tołstoj, "Sonata Kreutzerowska"

Myślę, że w charakterystyce Lwa Tołstoja warto użyć przymiotnika bezkompromisowy. Niezależny. I chyba bardzo skupiony na sobie. Lew Tołstoj wzbudza(ł) emocje. Bo czy to nie dziwne, że syn hrabiego, student orientalistyki i prawa (studia rzucił po trzech latach, ale nie w tym rzecz), oficer artylerii spod Sewastopola, autor dzienników przesyconych opisami przygód miłosnych, człowiek, który ożenił się z ponad dwa razy od siebie młodszą Zofią Bers w którymś momencie zaczął wcielać w życie swoje postanowienie, by stać się innym człowiekiem? Punkty wyjścia nowego programu: wartości etyczne (miłość, dobroć, poświęcenie). Zadania człowieka: ciągłe samodoskonalenie się i wyrzeczenie przemocy. Wskazany sceptycyzm wobec: religijności instytucjonalnej, idei państwa narodowego, sztuki, która skupia się na czymś więcej niźli szerzeniu moralności, miasta (siedliska rozpusty!) i wszelkich używek (oprócz kawy). Wskazany entuzjazm wobec: pracy fizycznej, życia w zgodzie z naturą oraz czystości (należy jej przestrzegać, bo gatunek ludzki powinien zniknąć ze złego świata). Praktyka: pisarz sam uprawia kawałek ziemi, nosi chłopskie ubranie, szyje sobie buty, próbuje rozdawać ziemię i zrzec się honorariów autorskich (tego żona już nie mogła zdzierżyć). Konfrontacja ideałów z życiem: Tołstoj wielokrotnie oświadcza Zofii, że dłużej nie zniesie wspólnego życia, żona co rusz grozi samobójstwem. Kres: autor „Anny Kareniny” potajemnie opuszcza dom (żeby zacząć żyć w zgodzie z poglądami), w pociągu nabawia się zapalenia płuc i umiera na małej stacji kolejowej Astapowo.
Lubię książki, których akcja toczy się w pociągu (do takiego wniosku doszłam po przeczytaniu „Morderstwa w Orient Expressie”). Przedział kolejowy jest takim światem w pigułce, czymś stało-zmiennym. Stałym, bo pasażerowie siedzą na swych siedzeniach, zmiennym, bo krajobrazy za oknem przesuwają się. Właściwie można to powiedzieć o każdym środku transportu, jednak samochód wydaje mi się bardziej prywatny (nie jeździmy raczej z obcymi), a autobus — publiczny (rzadko rozmawiamy z nieznajomymi). Pociąg znajduje się gdzieś na przecięciu tych sytuacji. Jedziemy z nieznajomymi, ale w przestrzeni bardziej kameralnej niż autobusowa, zamkniętej. „Sonata Kreutzerowska” to opowiadanie o pasażerach pewnego przedziału. Na plan pierwszy wysuwa się Pozdnyszew, który mówi mimochodem, że zabił swoją żonę. Niektórzy nie chcą z nim już dłużej jechać. Rola pierwszoosobowego narratora ogranicza się do wysłuchania historii mordercy i zadawania dodatkowych pytań.
Ciąg dalszy na blogu.
wtorek, 8 lutego 2011
Fiodor Dostojewski, "Bracia Karamazow"
„Bracia Karamazow” to ostatnia powieść Fiodora Dostojewskiego. Sam pisarz wiedzieć o tym nie mógł, nie powiedział sobie przecież: „teraz napiszę swoje ostatnie dzieło”, ale w oczach późniejszych czytelników utwór mógł uchodzić za pewne podsumowanie przemyśleń i doświadczeń twórcy. Dmitrij, Iwan i Aleksiej bardzo się różnią. Łączą ich jedynie, przekazane przez dość nikczemnego ojca Fiodora Pawłowicza Karamazowa, niejasne skłonności do występku. Są ludźmi, którzy gwałtownie podejmują decyzje i nie zamierzają ich zmieniać „za nic w świecie”, a potem pod wpływem chwili postępują zupełnie inaczej, niż zamierzali. Moment dyktuje warunki. To znaczy też, że nic nie jest ostateczne, nieodwołalne i trwałe. Punktem odniesienia stają się chwiejne nastroje i wrażenia człowieka. Alosza (Aleksiej) to dobry człowiek. Jako jedyny wierzy. Potrafi słuchać. Wielu czyni go powiernikiem i traktuje tak, jakby jedynie on wiedział, jak należy postępować, jakby jego ciche, nieśmiałe słowa miały moc rozstrzygającą. Iwan, milczący, skryty humanista, oddaje się rozważaniom na temat Boga, świata (nie do zaakceptowania!), okrucieństwa czy wolności. Najbardziej „karamazowowski” z wszystkich braci jest Mitia (Dmitrij).piątek, 7 stycznia 2011
Tadeusz Klimowicz, „Pożar serca. 16 smutnych esejów o miłości, o pisarzach rosyjskich i ich muzach”

Wiecie, że Aleksandr Puszkin w noc poślubną wyszeptał swojej żonie Natalii słowa, że jest jego sto trzynastą kobietą?
Wiecie, że Fiodor Dostojewski wszystkie swoje listy, nawet te skierowane do najbliższych, podpisywał albo nazwiskiem, albo imieniem i nazwiskiem, nigdy samym imieniem?
Wiecie, że Lew Tołstoj pisał „Dziennik tylko dla siebie” i chował go pod koszulą lub w bucie? Wszystko po to, by notatki nie wpadły w niepowołane ręce (żony). Sofii samej.
Wiecie, że Aleksandr Błok tego samego dnia, kiedy oświadczył się Lubow Mendelejewej, nosił w kieszeni list z informacjami o samobójstwie? Napisał tam, że za jego śmierć nie należy nikogo winić, bo przyczyny jej są zupełnie abstrakcyjne.
Wiecie, że Jelena Nührenberg, trzecia żona Michaiła Bułhakowa, na grobie męża posadziła cztery grusze, które rozrosły się i utworzyły zielone sklepienie nad mogiłą?
Wiecie, że Nadieżda Mandelsztam uzyskała stopień kandydata nauk filologicznych za rozprawę „Funkcje biernika w klasycznej poezji angielskiej” i uparcie starała się o włączenie poezji represjonowanego małżonka Osipa do dziejów literatury rosyjskiej?
Wiecie, że drugi mąż Anny Achmatowej Władimir Szylejko w pewnej ankiecie pochwalił się znajomością czterdziestu języków?
Wiecie, że Nikołaj Rubcow którejś nocy pozdejmował ze ścian domu studenckiego portrety znanych pisarzy, by je zanieść do swojego pokoju? Na pytanie, dlaczego to zrobił, odpowiedział, że chciał spędzić parę godzin w przyzwoitym towarzystwie, wśród porządnych ludzi.
Ciąg dalszy zamieściłam na moim blogu (znalazł się też tam cytat o epilepsji Fiodora Dostojewskiego i fragment listu Mariny Cwietajewej).
niedziela, 12 grudnia 2010
Mikołaj Gogol, "Opowiadania petersburskie"
W tomie zawarte są dwa opowiadania. Bohaterem pierwszego z nich — „Szynela” — jest radca tytularny Akakiusz Kamaszkin, drobny urzędniczyna, trudniący się przepisywaniem dokumentów. Trudniący się? To za mało powiedziane. Akakiusz żyje przepisywaniem, świata poza nim nie widzi, do tej czynności sprowadza się jego jestestwo. Urzędnik mógłby śmiało wyrzec: „przepisuję, więc jestem”, a głębokiego przekonania o słuszności powyższej maksymy pozazdrościłby mu niejeden filozof. Gogol upraszcza postacie, tworzy bohaterów jednowymiarowych. Te rysy, które decyduje się wydobyć, a więc określone cechy charakteru, wyglądu czy wysławiania się, odmalowuje jednak bardzo starannie. Z wyrozumiałością, humorem i swadą.
