Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sołżenicyn Aleksander. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sołżenicyn Aleksander. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 września 2012

"Lenin w Zurychu" - Aleksander Solżenicyn

Tak się składa, że kończyłam podstawówkę jeszcze w czasach PRL. Załapałam się nawet na akademie ku czci rewolucji październikowej, a w jednej nawet (jako siódmoklasistka) śpiewałam w chórkach. Na szczęście, gdy byłam już w ósmej klasie akademie stały się passe i udało mi się uniknąć recytowania przed całą szkołą jednego z rewolucyjnych evergreenów.
Dlatego trudno mi zrozumieć, dlaczego moja wiedza na temat Lenina, poza kilkoma ogólnikami, sprowadzała się do tego, że leży aktualnie zabalsamowany w mauzoleum na Placu Czerwonym. Nawet moje informacje o jego związku z Nadieżdą Krupską okazały się błędne. Liczni leninofobi z mojego otoczenia wmawiali mi przez lata, że był to związek “na kartę rowerową”, tymczasem okazało się, że został on pobłogosławiony przez popa (inna rzecz, że ślub wzięli tylko dlatego, żeby razem wyjechać na zesłanie).
Ciąg dalszy TUTAJ.

niedziela, 19 grudnia 2010

Oddział chorych na raka


Znowu mam problem z napisaniem recenzji dzieła powszechnie uznanego za wybitny. Podobny problem miałam z Mistrzem i Małgorzatą (chyba problem w tkwi w rosyjskiej literarze). Z góry powiem, że to nie tak, że książka jest zła i że mi się nie podobała, tylko mnie nieco rozczarowała.

środa, 25 sierpnia 2010

Aleksander Sołżenicyn, Oddział chorych na raka

Jest coś, co zawsze odpycha mnie od wielkich tytułów. Obawiam się po nie sięgać, mając świadomość, że najznamienitsi krytycy uznają je za dzieła wybitne. Zastanawiam się wtedy co zrobię, kiedy okaże się, że danej książki nie pojęłam, bo jest "za dobra". Na szczęście już lektura pierwszych stron Oddziału... utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie mam się czego obawiać. To naprawdę urzekająca powieść.

Czytaj dalej >>

wtorek, 24 sierpnia 2010

"Oddział chorych na raka" Aleksander Sołżenicyn



„Oddział chorych na raka” należy do takich książek, które naprawdę warto czytać. A może nawet czytać trzeba.

Sołżenicyn przedstawia nam całą gamę bohaterów, których spotkało ogromne nieszczęście – rak, bezwzględna, okrutną choroba, mogąca dotknąć każdego. Obserwujemy ich zmagania z tą sytuacją. Widzimy jak się zachowują, co myślą i czują, mając nad sobą widmo śmierci. Znajdą się tacy, którzy uważają się za „niezniszczalnych” i są całkowicie pewni, że wyzdrowieją. Są i pogodzeni z losem, którzy wolą nie karmić się złudną nadzieją. Jest szesnastoletni Diomka, któremu życie może uratować amputowanie nogi. Jest młody geolog Wadim, który zdaje sobie sprawę z wyroku, jaki na niego zapadł i chce wykorzystać ostatnie miesiące życia na opracowanie teorii naukowej, dzięki której zostałby zapamiętany. W końcu jednak przestaje mu to sprawiać satysfakcję i zaczyna łapać się każdej, nawet najbardziej płonnej nadziei na wyzdrowienie. Jest wywyższający się nad innych Rusanow, który najpierw jest przerażony sporym guzem, ale później ślepo wierzy w wyleczenie i nie dopuszcza do siebie myśli o przerzutach. Jest i Oleg Kostogłotow (alter ego samego Sołżenicyna), który wbrew własnym oczekiwaniom dostaje szansę na wyzdrowienie, ale nie wie, czy po leczeniu życie będzie miało sens...

Reszta na moim blogu.