
Na recenzję zapraszam tutaj.
Książka ta nie jest moją obowiązkową lekturą szkolną, przeczytałam ją w ramach osobistych ambicji związanych m.in. z zdawaniem rozszerzonego języka polskiego na maturze oraz wyzwaniem rosyjskim. Na biblionetce zajmuje I miejsce, jeśli chodzi o popularność i średnią ocen 5,28. Gdziekolwiek o niej nie piszę, wszyscy ją zachwalają. A ja się pytam dlaczego? Gdzie jest ten mistrzowski kunszt, którego nie zauważyłam, nie doceniłam?
Tą książką rozpoczynam najnowsze wyzwanie literackie: Rosja w literaturze. Puszkina w tym roku już czytałam, był to Eugeniusz Oniegin. W tej książeczce znajduje się ok. sześciu opowiadań. Z reguły nie przepadam za zbiorami opowiadań, ale ponieważ dawno z taką książką nie miałam do czynienia, z chęcią wzięłam się za czytanie. Jedne opowieści w jaki sposób do mnie dotarły, zaciekawiły mnie, inne zaś nie bardzo, nawet nie jestem pewna czy potrafiłabym opowiedzieć je. W każdym razie najbardziej podobała mi się Dama pikowa. Ma w sobie treść moralizatorską dotyczącą pazerności, którą charakteryzował się Herman, bohater opowieści. Zresztą tą opowieść ilustruje okładka książki, która przedstawia hrabinę znającą ów sekret kart, pozwalający na wygranie sporej forsy w zakładach. Wszystkie opowiadania przedstawiają codzienność społeczeństwa, ale z pewną satyrą. Dlatego niektóre puenty mi się spodobały, albo raczej mnie uderzyły swoją zasłużoną szczerością.