Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uczestnik - mrsantres. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uczestnik - mrsantres. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 lutego 2011

"Miasto na górze". Kirył Bułyczow









Niezmierzone, głębokie jaskinie, przyprawiające o klaustrofobiczne duszności, wilgoć, mrok i ogromne, inteligentne szczury. Po globalnej i wyniszczającej wojnie, której geneza ginie w pomrokach dziejów, ocalała ludzkość schodzi pod ziemię i próbuje za wszelką cenę przeżyć. Jaskinie stają się domem, wielkim podziemnym miastem, z pokolenia na pokolenie zatraca się pamięć o życiu na powierzchni, gdzie pozostały zgliszcza i wysokie promieniowanie. Niczym nie nauczona ludzkość powiela schemat totalitarnych rządów. Podział społeczeństwa na "czystych" i 'brudnych", bezwzględna Rada Dyrektorów rządząca podziemną społecznością, tajna policja - zbrojne ramię władzy - wychwytująca i okrutnie dławiąca wszelkie próby burzenia ustalonego porządku. Głównym bohaterem jest rurarz Kroni. Z racji wykonywanego zawodu należy do najniższej kasty wśród "brudnych". Codziennie, w pojedynkę, z własnym zestawem narzędzi sprawdza stan sieci rur ciągnących się pod miastem.
I marzy.

Zapraszam na blog

czwartek, 18 listopada 2010

"Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" Swietłana Aleksijewicz















Poszłam na wojnę taka mała, że przez ten czas trochę urosłam.*1
Książka, która wstrząsa, chwyta za gardło i nie puszcza do ostatniej strony, pełna pasji, okrucieństwa, tragedii, obowiązku i oddania. Oddania bezgranicznego, wręcz bezmyślnego, ślepego, wyuczonego jak odruch Pawłowa - oddania ojczyźnie. Autorka, często porównywana do Oriany Fallaci, opisała w formie zbioru reportaży wojnę. Wojnę widzianą oczyma kobiet, rosyjskich, białoruskich, ukraińskich. Mężatek, matek, panienek z kokardami we włosach. Sanitariuszek, lotniczek, zwiadowczyń, czołgistek, snajperek, kobiet walczących na pierwszej linii i pracujących na tyłach, w zaopatrzeniu. O bolesnych rozstaniach, barbarzyńskich warunkach polowych, braku higieny, brudnej bieliźnie i wszach, wojennych miłościach, śmierci i oceanach krwi, śpiewie i ozdabianiu bagnetów kwiatami. Książka długo czekała na ujrzenie światła dziennego, leżąc na redakcyjnej półce. Autorka walczyła z cenzurą, oskarżana była o prymitywny naturalizm, brud wojny a przede wszystkim dyskredytację i podważanie heroicznego obrazu kobiety radzieckiej.

Zapraszam na blog

wtorek, 16 listopada 2010

"Fatalne jaja". Michaił Bułhakow








Ta mikropowieść zawiera w sobie tak potężny ładunek emocji, mistrzowskiej ironii, totalnego absurdu i bezgranicznej ludzkiej głupoty, że nie sposób się od niej oderwać. I nie jest to wbrew pozorom lekkostrawna pozycja. Chociaż pozostanie lekko w cieniu "Mistrza i Małgorzaty" - brak choćby cienia kota;), pozostaje na długo w pamięci. Spędziła sen nie jednemu krytykowi, wystarczy przytoczyć kilka z wypowiedzi: " jest to pamflet, historia o tym, w jaki sposób dobry pomysł może spowodować rzeczy okropne, jeśli do jego realizacji zabierze się człowiek odważny, ale ciemny i bez wyobraźni" czy ""Fatalne jaja" to koniec drogi twórczej Bułhakowa". Albo pozwoli się na wciągnięcie bez reszty w ten zwariowany świat radzieckiej rzeczywistości albo znienawidzi, porwie książkę i spali.

Zapraszam na blog

czwartek, 21 października 2010

"Dzikusy. Białe skrzydła kopciuszka". Kirył Bułyczow















Niewielkich rozmiarów książeczka, dwa opowiadania, koszmarna okładka, drobny, jakby maszynowy druczek wołający o pomstę do nieba, dziwny papier a sprawiła mi bardzo dużo radości. Kto ma ochotę na starą, nieco anachroniczną a bardzo ciepłą i sympatyczną wyprawę w świat science-fiction, będzie zauroczony tą pozycją. Mimo jej politycznej, radzieckiej poprawności.:)


Zapraszam na blog

środa, 15 września 2010

"Pandrioszka". Krystyna Kurczab- Redlich




















A prawdziwa współczesna matrioszka to od góry ruska wesoła baba z nieco skrzywionym uśmiechem, a z dołu - puszka Pandora - same nieszczęścia. Im dłużej się jej przyglądam, tym smutniejszą ją widzę, i bardziej cierpiącą, ale przecież zawsze z uśmiechem, bo to jest ruska, wesoła, choć nieszczęsna matrioszka. Taka Matrioszka - Pandrioszka ...*1
Dziwny obraz współczesnej Rosji wyłania się z kart tej książki. Autorka, korespondentka i dziennikarka "niezależna" od lat mieszka w Moskwie, jej reportaże poświęcone Rosji, zarówno tej radzieckiej jak i dzisiejszej, rządzonej przez "Wielkiego Hipnotyzera" - Putina zdobyły wiele nagród. Za swoje sprawozdania na temat okrucieństw wojny w Czeczenii została przez Echo Wojny, Amnesty International i Fundację Helsińską zgłoszona do Pokojowej Nagrody Nobla. A prywatnie jest bardzo miłą i ciepłą osobą.
Zapraszam na blog.

niedziela, 29 sierpnia 2010

"Prawa i powinności". Karina Pjankowa












Książka wpadła w moje ręce całkiem przypadkowo, a ponieważ autorka to rodowita Rosjanka, na dodatek bardzo młoda studiująca prawo fanatyczka literatury, jak sama o sobie mówi, postanowiłam zacząć wyzwanie od czegoś bardzo lekkiego, bardzo rozrywkowego i absolutnie niepoważnego. No może, troszeczkę. I dostałam całkiem sporą dawkę soczystej, barwnej fantastyki, okraszonej dużą dawką sarkazmu i całkiem inteligentnego humoru.

Pełna recenzja na blogu


czwartek, 5 sierpnia 2010

Rosja

Piękne wyzwanie, naprawdę. Rosja to niesamowity świat a tak mało znany, przynajmniej jeśli chodzi o mnie. Jak na debiut w wyzwaniach temat bardzo mnie zaintrygował. Literaturę rosyjską znam przede wszystkich od strony klasyki - Dostojewski, Czechow, Puszkin, z poezji - Jesienin, Achmatowa, Mandelsztam. Później Szołochow, Sołżenicyn, Bułhakow, Nabokov, bracia Strugaccy. Nie licząc literatury tzw. ówcześnie radzieckiej, zaliczonej na lekcjach języka rosyjskiego czy z propagandowych gazet typu "Kraj Rad". A ostatnio Anya Ulinich, której debiut książkowy, "Petropolis", gorąco polecam.

Nie robię planów, bo z autopsji znam, że rzadko wychodzą tak jak powinny. Zobaczymy co wpadnie mi w łapki. Na pewno klasyka, coś z kryminałów - Marinina, Akunin, może fantastyka.

Zatem, ku nowym wyzwaniom!