Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marinina Aleksandra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marinina Aleksandra. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 maja 2013

"Zabójca mimo woli" Aleksandra Marinina

To już kolejna powieść rosyjskiej autorki, Aleksandry Marininy, którą miałam okazję czytać. Z bólem serca muszę przyznać, że powoli zbliżam się do końca, jeśli chodzi o wydane w Polsce i przeczytane przeze mnie książki tej pisarki, ponieważ po cykl o Anastazji Kamieńskiej zawsze sięgam bardzo chętnie i ma do niego ogromny sentyment. „Zabójca mimo woli” absolutnie od tego nie odstaje – kryminał w stylu Aleksandry, dokładnie taki, jaki lubię.

Daria pewnego dnia znalazła się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Od tego czasu grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo. A wszystko za sprawą zwykłych zbiegów okoliczności. Dasza śledzona jest przez trójkę wynajętych przez moskiewskiego przestępcę ludzi – człowieka, który sam nie może spać spokojnie nie tylko przez samą dziewczynę, męczą go również demony z przeszłości i popełnione dawno temu morderstwo. W problem Daszy angażuje się więc Kamieńska – początkowo chcąc się dowiedzieć tylko i wyłącznie tego, kim jest dziewczyna, podejrzewana o kradzieże, dochodzi wkrótce do wniosku, że Dasza jest tylko ofiarą, na której życie czyhają niebezpieczni przestępcy. Mimo woli więc Nastia znajduje się w samym środku zawiłej intrygi, którą dodatkowo tylko ona jest w stanie rozwiązać – ale rozwiązanie wcale nie jest takie proste, skoro major Kamieńska będzie potrzebować pomocy „ojca chrzestnego” moskiewskiej mafii.

Czytaj dalej >>>


piątek, 15 marca 2013

"Obraz pośmiertny" Aleksandra Marinina

Powoli wracam do swoich ukochanych kryminałów… i nie wiem czemu, ale to właśnie kryminał skandynawski oraz rosyjski najbardziej skradł mi serce, trzeba przyznać, że coś w nich jest takiego, co przyciąga. A może po prostu mam do nich sentyment?

Aleksandra Marinina jest jedną z moich ulubionych autorek, a jej słynną bohaterkę, Anastazję Kamieńską, po prostu uwielbiam. Przyznam się Wam również do tego, że na każdy kryminał tej autorki czekam z niemałą niecierpliwością, a gdy już cokolwiek wpadnie w moje ręce, nie mogę się doczekać, kiedy zacznę czytać. Kryminały Marininy mają w stosunku do mnie jakąś ogromną siłę przyciągania… Uwielbiam cyniczny humor głównej bohaterki, od pierwszej książki zapałałam sympatią do Jury Korotkowa, Miszy Docenki oraz Pączka, kolegów-milicjantów Nastii i czytanie kolejnych części naprawdę sprawia mi niemałą przyjemność. Ucieszyłam się wiec bardzo, gdy na moją półkę trafił „Obraz pośmiertny”.

Tym razem autorka postanowiła nas przenieść do rosyjskiego środowiska filmowców. W swoim mieszkaniu zostaje znaleziona jedna z obiecujących aktorek, Alina Waznis – została uduszona, wszelkie ślady jednak zostały zatarte, a w zlewie znaleziono dwie dokładnie umyte filiżanki. Wszystko wskazuje więc na to, że ofiara znała swojego mordercę. Kamieńska pracuje tym razem wraz z kolegą z pracy Jurą oraz emerytowanym milicjantem, Stasowem, teraz szefem ochrony wytwórni filmowej, w której pracuje również reżyser i partner Aliny, Smułow. Podejrzanych o zabicie aktorki jest sporo – sama ofiara była skryta i praktycznie nikt nic konkretnego o niej nie wiedział, jednak miała też wrogów oraz znajomych, którzy byli na dobrej drodze, aby nimi zostać. Zagadka nie będzie więc prosta do rozwiązania, jednak tym razem to nie sprawca jest najistotniejszy – ważniejszy jest bowiem motyw, który nim kierował…

Czytaj dalej >>>


wtorek, 12 marca 2013

"Gra na cudzym boisku" Aleksandra Marinina

Aleksandrę Marininę można bez wątpienia uznać za jedną z moich ulubionych kryminalnych autorek. Kilka jej książek już mam za sobą, kilka z nich jeszcze przede mną. “Gra na cudzym boisku” jest jedną z pierwszych powieści, napisanych przez Marininę w swej pisarskiej karierze. Ja sama postawiłam przed sobą wyzwanie przeczytania wszystkich jej powieści wydanych do tej pory w Polsce. Szkoda, że wciąż jest ich tak mało.

Anastazja Kamieńska, bierze urlop i wyjeżdża do sanatorium, aby w końcu choć w niewielkim stopniu poprawić swoje szwankujące zdrowie i wyleczyć kręgosłup oraz nadrobić zaległości w pracy tłumacza. Na miejscu jednak okazuje się, że w “Dolinie” – bo tak nazywa się sanatorium – od jakiegoś czasu ma miejsce dość przerażający proceder – działa w nim szajka, kręcąca dość krwawe i odrażające filmy. Werbowane są do tego kobiety, których, w razie czego, nikt nie będzie szukał i które do końca nie są świadome tego, co je czeka. Choć ślady są starannie zacierane, Denisow, ojciec chrzestny miejscowej mafii jest rozwścieczony, że w jego mieście, do tej pory idealnym, dzieje się coś nie do przyjęcia. Nastia trafia dodatkowo w sam środek tej gry, a gdy oferuje pomoc miejscowej policji i słyszy odmowę, zaczyna zastanawiać się, czy nie stanąć po stronie potężnego Denisowa.



czwartek, 11 października 2012

"Smierć i trochę miłości" Aleksandra Marinina

Aleksandra Marinina jest pisarką, do której zapałałam sympatią już od pierwszej przeczytanej książki. Nie dość, że jest autorką kryminałów, które uwielbiam, to dodatkowo w jej książkach można poczuć ten specyficzny klimat Rosji i mentalność jej rosyjskich bohaterów. Nie inaczej było z powyższą powieścią.

Główną bohaterką kryminałów Marininy jest Anastazja Kamieńska – utalentowana analityk, pani milicjant, z pozoru krucha i delikatna, jednak jak wiemy, pozory mylą. Akcja kolejnej powieści z Nastią w roli głównej rozpoczyna się w przeddzień jej ślubu, gdy w skrzynce pocztowej znajduje anonimowy list, składający się zaledwie z kilku słów: „Nie rób tego. Pożałujesz.” Anastazja niekoniecznie przejmuje się anonimem, jednak daje go do analizy, sama jednak nie zamierza odwoływać ślubu. Sytuacja komplikuje się jednak, gdy okazuje się, że taki sam list dostała inna panna młoda oraz gdy tuż po ślubie w urzędzie stanu cywilnego zostaje zastrzelona kobieta. Nastia podejrzewa, że to ona miała paść ofiarą, przez pomyłkę jednak zginęła inna osoba. Sytuacja powtarza się praktycznie w tym samym czasie w innym moskiewskim urzędzie. Nastia, ku swojemu niezadowoleniu, właśnie rozpoczyna urlop, bowiem sama chciałaby zająć się bezpośrednio sprawami zabójstw – nic jej jednak nie powstrzymuje od pracy i może nie bezpośrednio, ale uczestniczy w wykrywaniu sprawcy, tym bardziej, że wkrótce, gdy wydarzenia zostają opublikowane przez gazety, do redakcji zgłasza się ogromna liczba kobiet, które na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy otrzymały podobne, anonimowe listy.



wtorek, 21 sierpnia 2012

"Kolacja z zabójcą" Aleksandra Marinina

Za sprawą Nastii Kamieńskiej Aleksandra Marinina zdobyła niemałą popularność nie tylko w swoim kraju, ale i na całym świecie. Do tego nawet stopnia, że o major Kamieńskiej został nakręcony serial, a rosyjska telewizja NTW podjęła się jej ekranizacji. Ja również, od jakiegoś czasu jestem fanką kryminałów Marininej i ich głównej bohaterki, nie mogłam się więc doczekać tego, kiedy wpadnie w moje ręce kolejna jej książka. I stało się – nie musiałam na to zbyt dugo czekać. Los chciał, że w moje ręce trafiła „Kolacja z zabójcą”, powieść wydana już dość dawno temu, chociaż swojej premiery w Polsce doczekała się dopiero kilka lat temu.

Irina Fiłatowa, wracając z podróży służbowej, na lotnisku spotyka mężczyznę, który podwozi ją do domu. Irina jednak nie mając pieniędzy, każe swojemu kierowcy poczekać w samochodzie, a sama udaje się do swojego mieszkania, żeby wziąć pieniądze i móc zapłacić swojemu „wybawcy”. Mężczyzna jednak czeka i czeka, w końcu, powoli się niepokojąc, postanawia zajrzeć do mieszkania kobiety i sprawdzić, co ją zatrzymało. W mieszkaniu jednak nie zastaje nikogo oprócz martwej Iriny. Ten, kto dokonał morderstwa, jest podejrzewany jako fachowiec od nieszczęśliwych wypadków, morderca jednak jest nieostrożny i zostawia wiele śladów. Sprawą zajmuje się major Kamieńska, która szybko dochodzi do wniosku, że podejrzany musi być jakoś związany z MSW… jednocześnie głowę zaprząta jej myśl, jak po cichu zbliżyć się do zabójcy, nie będąc rozpoznaną i w ten sposób rozwiązać zagadkę. Nastia nie podejrzewa, że jednocześnie, gdy coraz bardziej zbliża się do końca sprawy i zdemaskowania mordercy, jej również zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo.

Na dalszy ciąg zapraszam tutaj :-)



środa, 8 sierpnia 2012

"Męskie gry" Aleksandra Marinina

Pogoda, słońce, wakacje i urlopy sprawiają, że mam coraz większą ochotę na kryminały. Nie na lekkie, wakacyjne opowieści, ale na coś z dreszczykiem właśnie. Z tej przyczyny sięgnęłam właśnie po książkę Marininej. Ponieważ polubiłam jej styl oraz główną bohaterkę, Anastazję Kamieńską, książka ta była dla mnie nie lada przyjemnością, a wybór na pewno był trafiony.

Tym razem Nastia próbuje rozwikłać zagadkę serii zabójstw, w których główną podejrzaną staje się… wysoka kobieta, niewykluczone, że jest to była koszykarka. Sposób zabijania bezwzględnie wskazuje na osobę wysoką, której ofiara się nie bała – ofiary bowiem są duszone w bramach swoich domów lub kamienic. Jednak to nie wszystko, ponieważ Anastazja dodatkowo musi się uporać z nowym szefem swojej sekcji, bezwzględnym człowiekiem, którego od początku nikt nie akceptuje. Bohaterka zastanawia się nawet, czy nie zmienić pracy, którą tak kocha – praca z nowym przełożonym staje się bowiem z czasem dla niej koszmarem i bliska jest załamania nerwowego. Jak to się wszystko skończy, czy Nastia poradzi sobie ze śledztwem i nowym szefem?...

Cała recenzja tutaj.
Zapraszam!


niedziela, 29 lipca 2012

"Złowroga pętla" Aleksandra Marinina




Początkowo wahałam się, czy umieszczać tutaj swoją notkę na temat tej książki, tuż po recenzji opublikowanej przez Alicję2010, ale doszłam do wniosku, że skoro jestem mocno odmiennego zdania od poprzedniczki, to może dobrze, jeśli odwiedzający ten blog będą mieli możliwość poznania dwóch zupełnie różnych opinii. No i nie bez znaczenia jest też fakt, że w tym sezonie cieniutko u mnie z wywiązaniem się z normy publikacji na Rosji w literaturze.

W Złowrogiej pętli Marinina łączy kilka z pozoru niczym nie związanych spraw: szantażowania spokojnej rodziny adopcyjnej, pozorowanej na samobójstwo śmierci człowieka, który ujawnił szantażyście tajemnicę tej adopcji oraz dziwne zniknięcie z milicyjnego komisariatu teczek w czterech innych, zupełnie niezależnych od siebie śledztwach. Jeśli ktoś potrafi wykryć związek między tymi sprawami, to osobą tą może być jedynie nadworna analityczka milicyjna Marininy, major Anastazja Kamieńska. Jej fachowość i nadzwyczajny zmysł logicznego myślenia i kojarzenia faktów i tym razem nie zawodzi, a nawet więcej, bo pozwala odkryć niepokojącą mapę wzrostu przestępczości we wschodniej dzielnicy Moskwy: wzmożona fala przestępstw układa się na planie miasta w złowrogą pętlę. A to oznacza, że pani major musi zająć się nie tylko rozwiązaniem spraw w oficjalnym śledztwie, ale jeszcze nadprogramowo ustalić przyczynę dziwnego zjawiska, które właśnie zaobserwowała. Tymczasem wokół Kamieńskiej atmosfera zaczyna się zagęszczać, weszła w paradę siłom na tyle potężnym, że zaczyna grozić jej śmiertelne niebezpieczeństwo.

Po Ukradzionym śnie to drugi kryminał Marininy, jaki przeczytałam. Tamten niezbyt mi się podobał, ale wiedząc, jaką popularnością cieszy się autorka, chciałam dać i jej i sobie drugą szansę. Nadal jednak nie przekonałam się do jej sposobu pisania. Tym razem intryga wprawdzie jest nieźle pomyślana, poprowadzona tak, aby do wykrycia sprawcy doszło drogą dedukcji, a przy tym wskazówki do tego prowadzące obudowane są sensacyjną fabułą. Powieść mogłaby naprawdę trzymać czytelnika w napięciu, gdyby nie to, że jest zdecydowanie przegadana. W pełnym skupieniu się na warstwie kryminalnej przeszkadzały mi niestety łopatologiczne dialogi i płaskie postaci. Bohaterowie zupełnie jak z czasów sowieckiej propagandy, czyli paskudni złoczyńcy bez skrupułów i dobrzy milicjanci, którzy zarywają noce, żeby ochronić lud pracujący przed zakusami zła. Takim stylem pisano kryminały socjalistyczne, a ten powstał przecież już w połowie lat dziewięćdziesiątych, w scenerii Moskwy po pieriestrojce, a brzmi jakby był jeszcze z poprzedniej epoki. No, może poza jednym ogniwem, którego na pewno by w socjalistycznych kryminałach nie było, ale nie ma co o nim dokładniej pisać, bo to by mogło zdradzać rozwiązanie, a i tak, moim zdaniem, nie ratuje jakości ogólnej wymowy powieści. 
 
Złowrogą pętlę przeczytać owszem można, zwłaszcza w okresie wakacyjnego rozluźnienia, ale zachwycać się nie ma czym. Po tej książce wiem, że ja już raczej do Marininy się nie przekonam, choćby jej książki były nie wiem jakimi bestsellerami. 
 
Recenzję tę zamieściłam też na swoim blogu. Zapraszam.

poniedziałek, 27 lutego 2012

"Czarna lista" Aleksandra Marinina

Z kryminałami Marininy miałam do czynienia przy okazji cyklu o Anastazji Kamieńskiej, tu na scenę trafia nowy bohater- Władisław Stasow. Milicjant tuż przed wcześniejszą emeryturą wraz z 8-letnią córeczką Lili, wybieraja się na urlop do czarnomorskiego kurortu, gdzie właśnie odbywa się festiwal filmowy. Zamiast podrywania lasek Stasow jest zmuszony przez okoliczności i byłą żonę do zajęcia się rozwiązaniem zagadki śmierci pretendentki do głównej nagrody. Wkrótce wśród filmowej braci trup zaczyna się ścielić gęsto, okazuje się, że kolejne ofiary figurują na tajemniczej Czarnej Liście, do której klucz ma...8 letnia Lili. Trochę paradoksalna książka - jest zabawniejsza niż cykl o Kamieńskiej (przynajmniej dopóki babiarski styl życia Stasowa nie ustępuje przed potrzebą znalezienia nowej mamy dla swojej Lili), a jednocześnie dużo bardziej pesymistyczna. Co z tego, że bezpośrednie rozwiązanie zagadki Festiwalu Trupów jest ciekawe, przypominające nieco "Underground" Kusturicy, skoro za tym wszystkim stoi po prostu mafia, której milicja może co najwyżej podskoczyć, a uczciwi policjanci w zależności od osobistego pecha a) zdążą przejść na emeryturę b) albo giną. Polecam tę książkę.

czwartek, 8 września 2011

"Kolacja z zabójcą" Aleksandra Marinina


Staram się wykorzystywać różnorakie promocje książkowe, bo wiadomo, że dla każdego nałogowca jest to szansa na powiększenie zbiorów przy jednoczesnym obniżeniu kosztów. Dlatego też od kilku lat, jeśli mam taką okazję, kupuję wybrane kryminały WAB-u wydawane we wspólnej akcji wraz z Polityką - "Lato z kryminałem". W ten sposób na mojej półce zagościło kilka powieści Mankella, a także jednej z popularniejszych na naszym rynku autorek rosyjskich - Aleksandry Marininy.
Kilka słów o Kolacji z zabójcą na moim blogu. Zapraszam.

niedziela, 13 lutego 2011

Gra na cudzym boisku, Aleksandra Marinina

Królowa rosyjskiego kryminału - Aleksandra Marinina - kolejny raz nie zawodzi. W Grze na cudzym boisku umieszcza dzielną Nastię Kamieńską w sanatorium, by ta mogła odpocząć i wrócić do zdrowia. Niestety, pod jej nosem dochodzi do brutalnych zbrodni, w które nasza bohaterka zostaje nieodwracalnie wplątana... Czy Nastia poradzi sobie ze zbrodniarzami? Kto okaże się jej cichym sprzymierzeńcem? Zapraszam na http://kreatywa.blogspot.com i zachęcam do lektury.

poniedziałek, 24 stycznia 2011

"Zabójca mimo woli" Aleksandra Marinina


Pomimo tego, że tempo czytania ostatnimi miesiącami mi spadło, to w tajemniczy sposób na biurku uzbierał się pokaźny stosik książek przeczytanych, które niecierpliwie czekają na recenzję. Powoli zaczynam się zastanawiać, czy wrażenia z kolejnych lektur nie zatrą w pamięci tego, co chciałabym napisać o poprzedniczkach. Z drugiej strony, jeśli jakaś książka nie oprze się miesięcznej próbie czasu, zapewne nie zasługuje na wielką uwagę.

Kryminał Aleksandry Marininej Zabójca mimo woli na pewno nie zalicza się do arcydzieł, ale jest całkiem przyzwoitym reprezentantem swego gatunku. Lubię cykl rosyjskiej autorki o Nastii Kamieńskiej, zapewne dlatego, że lubię bohaterkę, a jest to dla mnie jeden z podstawowych warunków sięgnięcia po kolejne tomy autora powieści kryminalnych. Bez wyrazistego bohatera nie ma serii.

Więcej na moim blogu

sobota, 22 stycznia 2011

Czarna lista - Aleksandra Marinina

 To moje pierwsze spotkanie z kryminałem w wykonaniu pisarki rosyjskiej. Uznaję je za wystarczająco udane, aby jeszcze raz spróbować (tym razem z Nastią Kamieńską w roli głównej), jednak bez rewelacji. Marinina jako prawnik i kryminolog ma ciekawe pomysły, jednak jej styl - jak na kryminał - jest w moim odczuciu zbyt ciężki - akcja się ciągnie dość długo. Niektóre relacje między bohaterami zostały opisane zbyt drobiazgowo, nawet jeśli nie mają znaczenia dla sprawy. Tak naprawdę robi się ciekawie dopiero w połowie książki, a na samym finiszu rzeczywiście nie można się oderwać, ale to przecież standard w kryminałach :-)

Więcej na moim blogu.

********

Moja ocena: 4/6

piątek, 21 stycznia 2011

"Śmierć i trochę miłości" Aleksandra Marinina


Kiedy ja ostatnio przeczytałam jakiś kryminał? Hmm... nie wiem, ale na pewno dawno. Trafiały się książki, które można by podpiąć pod ten gatunek, ale trzeba przyznać, że od co najmniej półtora roku do kryminałów mnie w ogóle nie ciągnęło. A to dlaczego? Wcześniej przecież trochę czytałam. I co? Znudziły mi się? Stwierdziłam, że to jednak nie mój typ literatury? A może uznałam, że szkoda czasu? Szczerze mówiąc, sama nie wiem. Ale wreszcie się przełamałam i kryminał przeczytałam – dość typowy, ale na pewno bardzo dobry. I dochodzę do wniosku, że muszę się jednak przeprosić z tym gatunkiem.

Ciąg dalszy tutaj.

wtorek, 18 stycznia 2011

"Kolacja z zabójcą" Marinina Aleksandra

Aby być przeczytaną książką u mnie w domu należy być albo do recenzji (czyli od wydawnictwa), albo z biblioteki. Czasem zdarzy się też, że uda się upolować lekturę pasującą do wyzwania. Wtedy los uśmiecha się do danej powieści, ściąga ją z półki i czaruje moją osobę. I muszę przyznać, że ciężkie jest życie moich książek, bo ciągle przybywa coś nowego, co wypycha kupione przeze mnie powieści na plan boczny. Całe szczęście "Kolacja z zabójcą" idealnie pasuje do wyzwania "Rosji w literaturze". Gdyby nie ten fakt, ta dobra powieść musiałaby jeszcze długo czekać na swoją kolej, a kto wie, czy wtedy na pewno spodobała mi się tak jak teraz?

Literacki debiut Pani Marininy opowiada o zabójstwie Iriny Fiłatowej, znanej i cenionej kryminolog z Instytutu Badawczo-Naukowego MSW (Ministerstwa  Spraw Wewnętrznych). Zabójstwo wyglądało bardzo profesjonalnie na przypadek. Nie rozpoczęto by śledztwa, gdyby nie przypadek i Dima Zacharow, czekający pod jej mieszkaniem na pieniądze. Sprawą zajmie się moskiewska milicja, w tym Wiktor Aleksiejewicz Gordiejew, zwany "Pączkiem" i jego zespół.

Reszta recenzji znajduje się na moim blogu -> Wykredowana

wtorek, 4 stycznia 2011

"Ukradziony sen" Aleksandra Marinina

"Piszę o życiu - o miłości, pracy, różnych drobnych sprawach, które składają się na codzienność. Używam sztafażu intrygi kryminalnej, bo tak mi jest najwygodniej. W moich książkach historie o morderstwach to dekoracje, w których rozgrywa się prawdziwa fabuła powieści" - powiedziała Marinina na spotkaniu z czytelnikami

"Ukradziony sen " jest jej pierwszą powieścią kryminalną, która ukazała się w Polsce.
Bohaterką jest znana z innych powieści Anastazja Kamieńska, analityk milicyjny. Tym razem Nastia musiała zamienić pracę przy biurku na aktywne poszukiwania mordercy.Zamiast analizować dane i informacje dostarczane przez dochodzeniówkę, sama dochodziła prawdy. Dlaczego?
Otóż jej przełożony major Pączek nikomu poza nią nie ufa. W szeregach świetnie zgranego dotychczas zespołu jest zdrajca.
Sprawa początkowo wydaje się prosta, wręcz banalna. Zostaje zmordowana atrakcyjna hostessa z pewnej firmy. Dziewczyna lubiła męskie towarzystwo, nie stroniła od kieliszka, potrafiła balować przez kilka dni. W pracy przymykano na to oko, bo potrafiła zjednać sobie kontrahentów.
 czytaj dalej

środa, 27 października 2010

Kolacja z zabójcą, Aleksandra Marinina

Co się stanie, kiedy do kolacji z zabójcą zasiądzie atrakcyjna i szalenie inteligentna pani major? Czy uda jej się ominąć zastawione na nią sidła? A może to właśnie ona szykuje zasadzkę na swego towarzysza?
Pełen napięcia, znakomicie napisany kryminał "rosyjskiej Agathy Christie" - recenzja dostępna pod adresem kreatywa.blogspot.com, zapraszam!

czwartek, 21 października 2010

Ukradziony sen

Aleksandra Marinina
W.A.B., Warszawa 2004
384 strony


Wydawane w Polsce powieści rosyjskie to głównie klasyka, literatura łagrowa, fantastyka i kryminały. Ukradziony sen Aleksandry Marininy zalicza się właśnie do tych ostatnich. Nieliczne są natomiast powieści obyczajowe, z których czytelnik mógłby dowiedzieć się, jak w dzisiejszych czasach żyją Rosjanie. A ja jestem tego ciekawa i przypuszczam, że wiele z Was również, bo pewnie i Wasze zainteresowanie Rosją nie kończy się na dziełach klasyków. A że ostatnio napisano wiele powieści sensacyjnych, w których obok intrygi kryminalnej obrazowo i wiarygodnie przedstawiono realia życia w kraju, w którym toczy się akcja, spodziewałam się,  że poznam trochę Moskwę i jej mieszkańców w czasach przemian w Rosji. Właśnie tam i wtedy dzielna milicjantka Kamieńska – główna bohaterka Ukradzionego snu Marininy – prowadzi dochodzenie w sprawie tajemniczej śmierci młodej pięknej kobiety. Więcej o książce i o tym, czy spełnione zostały moje oczekiwania co do obyczajowego tła powieści, napisałam na swoim blogu.

środa, 22 września 2010

Czarna lista Marininy


Dawno nie czytałam nic Marininy, więc gdy ujrzałam jej ostatnią wydaną w Polsce książkę na bibliotecznej półce, uznałam, że nadszedł czas na odnowienie znajomości. Oczywiście, nie przeczytałam notatki z IV okładki i dziwiłam się, że wciąż nie ma Anastazji Kamińskiej;)

piątek, 17 września 2010

Marinina, czyli "a miało być tak dobrze"!



Marinina Aleksandra „Męskie gry”

Moskwa lata dziewięćdziesiąte XX wieku. Jedna dobra kobieta przeciwko wielu, złym typkom płci męskiej. Ona sprawiedliwa – reszta już nie bardzo. Ona odważna i piękna. Oni – tchórzliwi i brzydcy. W skorumpowanej stolicy Rosji – tylko ona jedna (podkreślam!), ona jedna przeciwstawia się złu tego świata nie patrząc na konsekwencje. Dodając do tego kiepską, bo przewidywalną fabułę, morderstwa, które naszej bohaterki – major Kamieńskiej – nawet nie poruszają – ba - nawet za bardzo nie interesują – mamy oto średniej klasy kryminał, który nie zachwyca i basta. Kryminał, który i owszem porusza się po utartych ścieżkach swoich wielkich poprzedników (Chandler, Conan Doyle etc.) bowiem, a i owszem mamy tu morderstwo-morderce (nawet wielu, w przypadku tej książki)-śledztwo-śledczego no i finał-odkrycie, ale jakoś to wszystko posklejane nie tak „jak należy”. Akcja umyka i rozchodzi się jakoby na boki, że aż wypadałby chwycić się pod boki i zawołać: no szybciej, niech coś się do cholery dziej! Nudno – 100 strona, nudno-200 strona, nudno-300 strona, nudno-400 strona i również nudno-500 strona. Sam pomysł na fabułę nie najgorszy – kilka morderstw dokonanych tym samym sposobem, kilku podejrzanych – a to wszystko w mrocznej, mroźnej Moskwie. I to zachwyca. Opis stolicy Rosji - rzetelność, realizm przedstawienia na szóstkę. Ale kurczę co z tego, że wszystko „się rozłazi”. Namęczyłam się z tą Marininą, och namęczyłam. Zresztą przystopowała moje czytelnicze zapędy na jakieś 1,5 tygodnia. I tylko dlatego, że jest kobietą:
Moja ocena: 3/6.

piątek, 27 sierpnia 2010

Śmierć i trochę miłości" Aleksandry Marininy

To moje pierwsze spotkanie z rosyjską autorką kryminałów, spowodowane wyzwaniem czytelniczym.
Spotkanie pierwsze, ale bardzo udane.Styl pisania Marininy, przedstawiania postaci bardzo mi się podobał. Nie ma w tej książce zbędnego chaosu, biegania, gonitw. Akcja toczy się wartko, ale bez  zbędnego pośpiechu. Bardzo przypadła mi do gustu główna bohaterka Anastazja Kamieńska, pracująca w milicji i łapiąca przestępców.Kobieta energiczna, pracoholiczka, bystra, inteligentna.
Akcja powieści zaczyna się w przeddzień ślubu Anastazji, wówczas to otrzymuje kartkę, na której drukowanymi literami jest napisane "NIE RÓB TEGO. POŻAŁUJESZ".
dalszy ciąg tutaj