piątek, 22 listopada 2013

Bakterie lizusostwa i samochwalstwa

Włodzimierz Majakowski w Pluskwie z 1928 r. przedstawia przewrotną wizję przyszłości, w której idee na temat lepszego świata stały się ciałem — choć ciało to musi zdumiewać. Na ulicy bowiem „Ani ludzi, ani koni! Automatony, automatony, automatony!!!”; panny i kawalerowie nie cierpią już na chorobę zwaną zadurzeniem, gdy energia płciowa człowieka, mądrze rozkładana na całe życie, nagle w ciągu tygodnia skondensuje się gwałtownie w jeden zapalny proces, co prowadzi do bezsensownych i niewiarygodnych czynów”; a ludzie nauki co chwila sprawdzają w nieodłącznych słownikach słowa, które w ich sterylnym świecie wypadły z obiegu (dźgać, bałagan, samobójstwo).

Pełna wersja notatki widnieje na blogu o dystopiach.

środa, 13 listopada 2013

Biez wodki / Bez dachu - Aleksander Topolski


Wspomnienia łagrowe różnej maści to lektury wprawdzie ważne i słuszne, ale zazwyczaj sprawiają mało przyjemności. Kupuję kolejne i ustawiam je w rządku na półce na kilkuletnią karencję,   pochłaniając tymczasem  kolejne czytadła. Cóż, czytanie to dla mnie nader często czysty eskapizm:).
Gdy w końcu zabiorę się za taką poważną książkę, zazwyczaj piłuję ją jakieś 3 miesiące. Oczywiście – niemal zawsze lektura kończy się satysfakcją, dostarcza przemyśleń i cały bilans wychodzi na plus. Tyle, że następuje to nieprędko.
Tymczasem oba tomy wspomnień Aleksandra Topolskiego łyknęłam w ciągu kilku dni. Dlaczego tak się stało? Ciąg dalszy.

środa, 6 listopada 2013

"Uniwersum Metro 2033: Za horyzont" Andriej Diakow


Wielu fanów Uniwersum Metro 2033 ucieszyła wiadomość, że wbrew początkowym zapewnieniom, Andriej Diakow postanowił napisać kontynuację losów Tarana i Gleba, a tym samym zakończyć trylogię o petersburskim stalkerze i jego przybranym synu. Po świetnych pierwszych tomach („Do światła” oraz „W mrok”) moje oczekiwania odnośnie powieści „Za horyzont” były naprawdę wysokie. Niestety, jak to zwykle bywa, gdy człowiek spodziewa się czegoś wyjątkowego, po zakończonej lekturze pozostaje niedosyt i pewien niesmak.

Taran i jego towarzysze znani z poprzedniego tomu stają w obliczu jednego z najtrudniejszych, a jednocześnie najważniejszych zadań w swoim życiu. Podczas gdy petersburskie metro pogrąża się w wojnie wywołanej przez wegan, oni wyruszają w pozornie straceńczą podróż do Władywostoku, gdzie mają nadzieję odnaleźć ślady projektu Alfejos. Gdyby udało się wprowadzić go w życie, byłoby możliwe usunięcie z powierzchni ziemi skutków promieniowania. Śmiałkowie mają do przemierzenia kilka tysięcy kilometrów przez kraj opanowany przez zmutowane potwory oraz pozbawionych sumienia ludzi, którym udało się przeżyć katastrofę nuklearną. Czy ich misja ma jakiekolwiek szanse na powodzenie?